Osprzęt przestał być detalem technicznym. Dziś jest częścią projektu
Jeszcze dekadę temu wybór gniazd i łączników często pozostawiano elektrykowi. Dziś osprzęt elektroinstalacyjny jest świadomie uwzględniany w projekcie pod względem estetyki i technologii. O tym, jak zmienia się podejście architektów do tego elementu wnętrza, dlaczego dobra architektura powinna służyć człowiekowi i jak smart home wpływa na sposób projektowania przestrzeni, opowiada Marcin Oleszczuk, Dyrektor ds. Rynku Projektowego Kontakt-Simon.
Jak według Pana w ciągu ostatnich lat zmieniło się podejście architektów do osprzętu elektroinstalacyjnego?
Zmiana jest ogromna. Jeszcze dziesięć lat temu osprzęt bardzo często był pomijany w procesie projektowym, a wybór gniazd i łączników pozostawiano instalatorowi lub inwestorowi. Dziś projektanci dobierają go równie świadomie jak płytki, armaturę, klamki czy oświetlenie. Liczą się kolor, forma, materiał i proporcje, ale coraz większe znaczenie ma również funkcjonalność. Osprzęt przestał być wyłącznie technicznym zakończeniem instalacji. Stał się integralnym elementem wnętrza.
Czy wraz z tym zmieniły się również oczekiwania architektów wobec producentów?
Zdecydowanie. Projektanci oczekują dziś od nas połączenia estetyki z funkcjonalnością. Dlatego przy tworzeniu produktów Kontakt-Simon obserwujemy zarówno trendy kolorystyczne i wzornicze, jak i sposób, w jaki zmienia się codzienne życie użytkowników. Jeszcze dekadę temu zintegrowana ładowarka USB przy łóżku była ciekawostką, dzisiaj jest czymś naturalnym. Coraz większą rolę odgrywają również rozwiązania smart home. Producent musi więc patrzeć na osprzęt szerzej, jako element całości współczesnego wnętrza.

Czy podobną zmianę, czyli większe skupienie na użytkowniku, obserwuje Pan w projektowaniu mieszkań i domów?
Tak. Coraz częściej projekt zaczyna się od rozmowy i dokładnego poznania przyszłego użytkownika. Architekt zastanawia się nie tylko nad tym, jak przestrzeń będzie wyglądała, ale jak człowiek będzie w niej funkcjonował dzisiaj i za kilka czy kilkanaście lat. Rośnie znaczenie elastyczności i możliwości dostosowywania wnętrza do zmieniających się potrzeb. Technologia dodatkowo rozszerza te możliwości. Dom może reagować na określone scenariusze. Jednym przyciskiem zmieniamy oświetlenie, zasuwamy rolety czy dostosowujemy temperaturę. Myślę, że w przyszłości przestrzenie będą coraz bardziej responsywne, ale dobra technologia powinna pozostawać dyskretna i przede wszystkim ułatwiać życie.
Konkurs Living Places promuje architekturę skoncentrowaną na człowieku. Co kryje się za tą ideą?
Living Places powstał z okazji stulecia marki Simon i od początku jego celem było promowanie architektury, która odpowiada na rzeczywiste potrzeby użytkowników. Co ważne, nie jest to konkurs produktowy. W zgłaszanych realizacjach nie muszą znajdować się produkty Kontakt-Simon. Interesuje nas przede wszystkim architektura społecznie odpowiedzialna, która poprawia jakość życia i dobrze funkcjonuje przez lata. Budynek nie powinien być jedynie manifestem projektanta. Ma przede wszystkim służyć człowiekowi. Polska bardzo mocno zaznaczyła swoją obecność w poprzedniej edycji. Otrzymaliśmy 177 zgłoszeń, najwięcej spośród wszystkich uczestniczących krajów. To pokazuje, jak wiele wartościowych projektów powstaje dziś na naszym rynku. Zachęcam oczywiście do wzięcia udziału w tegorocznej edycji. Polscy architekci mogą przesyłać swoje realizacje do 14 września 2026 roku, natomiast termin dostarczenia pełnej dokumentacji konkursowej upływa 5 października. Do zgłaszania projektów uprawnieni są nie tylko ich autorzy, czyli architekci i pracownie architektoniczne. Nominacji może dokonać każdy, wskazując projekt, który w jego ocenie zasługuje na wyróżnienie.
Kontakt-Simon prężnie rozwija również swój program ambasadorski dla architektów. Dlaczego zdecydowaliście się na taką formę współpracy?
Chcieliśmy stworzyć grupę projektantów reprezentujących różne doświadczenia i sposoby myślenia o przestrzeni. Z czasem okazało się, że ambasadorzy stali się dla nas czymś znacznie więcej niż partnerami marki. Często mówię, że są tłumaczami naszego technicznego języka na język realnych potrzeb użytkownika. Konsultujemy z nimi nowe rozwiązania, pytamy, czego potrzebują i co warto zmienić. Organizujemy szkolenia, warsztaty i spotkania, podczas których możemy wymieniać się wiedzą. Powstała społeczność, w której pracownie również wzajemnie sobie pomagają i dzielą się doświadczeniami. Nie ukrywam, że dla producenta taki bezpośredni kontakt ze środowiskiem projektowym jest niezwykle wartościowy.
Jak będzie zmieniał się osprzęt elektroinstalacyjny w najbliższych latach?
Największym wyzwaniem jest tempo zmian. Jeszcze niedawno biały łącznik był rozwiązaniem niemal domyślnym. Obecnie klienci i architekci poszukują kolorów, materiałów i kształtów dopasowanych do konkretnego wnętrza. Jednocześnie bardzo szybko rozwija się technologia – od standardów ładowania po inteligentne systemy zarządzania domem.
Przyszłość osprzętu widzę więc na styku trzech obszarów: designu, technologii i potrzeb użytkownika. To niewielki element architektury, ale korzystamy z niego każdego dnia. Dlatego powinien być projektowany z taką samą uwagą jak pozostałe elementy wnętrza.
***
www.kontakt-simon.com.pl














