IMG_6648

Mária Bartaloš i jej powrót do korzeni

Ja i najbliższe mi kobiety, czyli moje siostry i nasza mama, lubimy upiększać nasze domy i miejsca, które kochamy. Nieustannie coś wymyślamy, dekorujemy, tworzymy nowy klimat. Poznajcie krótką historię o tym, jak „uciekliśmy” z Bratysławy i wróciliśmy tam, skąd jesteśmy…

Poznajcie bohaterkę naszej sesji – Márię Bartaloš, słowacką aktorkę teatralną i telewizyjną:
– Jestem Mária, mam 26 lat. Z zawodu jestem aktorką, obecnie przebywam na urlopie rodzicielskim
i opiekuję się moim 1,5-letnim synem – Noelem. Razem z mężem i synem mieszkamy we wsi niedaleko Levic, około 140 km od Bratysławy, gdzie mąż pracuje. Prowadzimy razem studio ruchu, które jednocześnie jest też naszym hobby. Lubimy aktywność, przyrodę, książki, filmy.
Do decyzji o przeprowadzce do mojego rodzinnego domu w istocie popchnęła nas pandemia, bo
w takich czasach życie w dużym mieście, takim jak Bratysława, straciło dla nas sens. Oboje lubimy wiejskie otoczenie, dlatego możliwość życia w tak cichym i spokojnym miejscu, które jest również dobre dla naszego synka, jest dla nas ogromną zaletą. Zakładamy, że w przyszłości przeprowadzimy się jeszcze raz, a to jest nasze tymczasowe miejsce do życia w drodze do naszego wymarzonego domu – dodaje Mária.

Emocjonalna podróż

Wiele lat temu biegałam po korytarzach tego domu, zasypiając zmęczona na łóżku w kuchni za drzwiami, przymierzając wszystkie zimowe baranki i płaszcze mojego taty, otwierając szuflady, gdzie zawsze coś znalazłam i… już czuję nostalgię, lecą mi łzy, więc idę dalej…
Krótko mówiąc, wiele wspomnień w tym domu, który znowu całkowicie się zmienił kilka lat temu dzięki mojej siostrze, zniknęło, całość się otworzyła i dom nagle nabrał nowego wymiaru. Ale przestępując jego próg, nadal czuję te same emocje, a w zasadzie są one nawet silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nigdy nie przypuszczałam, że ponownie w nim zamieszkam – życie bywa zaskakujące.

Wnętrza pełne czułości

Konstrukcja domu pozostała taka, jak w przeszłości, ale wnętrze jest całkowicie odnowione. Jeśli chodzi o rozkład, to na parterze domu znajdują się: duży salon połączony z kuchnią i jadalnią, przedpokój, sypialnia, spiżarnia, toaleta i łazienka, natomiast na piętrze: gabinet, łazienka oraz garderoba. Dużym atutem tego domu jest podwórko i ogródek, dzięki którym my i Noel mamy przestrzeń. Uprawiamy również swoje owoce i warzywa.
Jeśli chodzi o samo wnętrze, włożyliśmy tu bardzo dużo pracy. Czuliśmy, że musimy sami zająć się tym od początku do końca, aby czuć się tu naprawdę dobrze. I tu największa niespodzianka od losu – Westwing skontaktował się z nami w najbardziej odpowiednim momencie. Wybraliśmy wszystko starannie i mamy też nadzieję, że na długie lata ze względu na bardzo specyficzny wiejski styl domu. Decydując się na niektóre przedmioty, dosłownie spełniłam swoje marzenie. Masywny stół z ławami, dywan z juty, zabytkowa biblioteka, ręcznie robione naczynia, butelka po oleju – w zasadzie całe wyposażenie kuchenne sprawia mi ogromną radość za każdym razem, gdy na nie patrzę. Kuchnia z jadalnią i salonem to właściwie nasze centrum, w którym przebywamy najczęściej, dlatego do tej części domu wybrałam najwięcej rzeczy z Westwing.
Dom jest pełen naturalnych materiałów i dominują w nim głównie jasne kolory. Mamy dużo światła dziennego – kiedy wpada ono do domu i łączy się z tymi jasnymi kolorami, sprawia, że wnętrze ​​jest jeszcze bardziej przytulne, czyste i harmonijne.
W moim odczuciu to wnętrze nie ma wad. Lubię prosty sprzęt, czyste linie, przyjemne, ciepłe kolory (nie mylić z neutralnymi), a także naturalne materiały. Bardzo podoba mi się też skandynawski design. A must-have to duża, otwarta kuchnia – miejsce, w którym zdecydowanie spędzamy najwięcej czasu i lubimy razem gotować. I ogród – też musi być!

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *